..................Pomylone słowa składają sie na cud wiersza, pomyleni ludzie składają sie na cud tego świata
Archiwum
O autorze
Matylda Agnieszka Kacprzyk

Klinika kukieł Agnieszka Kacprzyk
Polowanie Na Niebieskie Migdały


Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Dialogi | Kobieco | Kultura i Sztuka
RSS
poniedziałek, 31 października 2011
Jesień w tym roku obdarowuje nas hojnie. Czule karmi słońcem, łaskawie otula ciepłymi wieczorami. Pozwala nam deptać po swoich barwnych sukienkach, które pięknie szeleszczą pod stopami.

Taka jesień nie może być smutna, takiej jesieni się dzieje.

U mnie też się dzieje. Fantastyczna sobotnia sesja foto, wesoła kolacja z Alutką i Andrzejem, leniwa niedziela zaczęta dobrą kawą, a skończona hulankami z Pozytywce. Gdzieś pomiędzy czas na poważne gadanie i kochanie. Na szczyptę wariactwa.

Jest mi dobrze. Jestem na fali. Może zaraz spadnę, a może nie.
Ramiona tegorocznej jesieni są silne i boskie.
Unoszą mnie wysoko
. Latam.



niedziela, 30 października 2011


Kawałek podróży w czasie


fot. Magdalena Rogowska-Otręba, eMka Studio, www.emkastudio.pl

piątek, 28 października 2011

Piątek.
Wszyscy na mieście, a ja w domu. W pustym domu! (Antek śpi, czyli jakby go nie było)
Rozłożona na kanapie, palę fajki, fajki zagryzam czekoladą, piję piwo bez procentów i zapijam wodą z cytryną. Dooobrze mi!

Mam wolną chatę - i czuję się jakbym wróciła do czasów poznańskiej Marcinki. Brakuje tylko wina i tabunu kochanków w drzwiach, ale to chyba znak czasu. Mniej znaczy więcej:)

Jutro będzie intensywny dzień, a dziś cieszę się pysznie rozpoczętym wieczorem. Nawlekam na sznurek impresje ostatnich dni, strzepuję łzy z całego tygodnia niczym świeżo wyprane koszule, przypinam klamerkami uśmiechy i chichoty. Dużo tego i bardzo kolorowo.
Rozwieszam wspomnienia jak pachnące pranie.

Wam też życzę cudnego wieczoru, gdziekolwiek jesteście!

czwartek, 27 października 2011
środa, 26 października 2011

Dziś.
Dobry poranek, a po południu nastrojowa równia pochyła.
Gdy mi zimno i źle, ocala mnie wyobraźnia i świadomość - może złudna - że jest na ziemi kilka takich zaułków, są ramiona, są dłonie, które mnie uratują, ugłaszczą i utulą. Gdzie się schronię.
Można nigdy tam nie trafić, ale wystarczy móc.

Gdy mi zimno i źle, ocala mnie Antek - jego codzienna radość istnienia, przecudne dziecięce zadziwienie światem.

Gdy mi zimno i źle, ocala mnie muzyka, film, literatura i własne pisanie.
Przy muzyce płaczę i się oczyszczam. Film i książka przenoszą mnie do innego świata. Pisanie dyscyplinuje - zamiast myśleć o sobie, myślę o słowach, zdaniach, moich bohaterach.

Oto moje trzy najważniejsze koła ratunkowe:
wyobraźnia - dziecięca energia - sztuka.

Czwarte - wysiłek. Zmęcz ciało!
Piąte - przyjemność. Zafunduj sobie jakąś ziemską rozkosz. Jedzenie, zakupy, wieczór poza domem, cokolwiek.

Mając takie koła ratunkowe, można dotknąć dna, ale nie ma szans, żeby zatonąć w jesiennej melancholii.

No właśnie, a kto idzie jutro popływać ze mną w jeziorze?:) 

A to sprzed północy:)


wtorek, 25 października 2011
Wszyscy, którzy zazdrościli mi dziecka sypiającego od godziny dwudziestej, którzy pękali z zawiści na myśl, że mam wieczorem kilka godzin tylko dla siebie, mogą odetchnąć z ulgą. Antek co kilka dni (tak, tak, dziś jest ten dzień) nie daje się położyć do łóżka za żadne skarby świata. A nastrój ma że hej - wyż kreatywności, wulkan intelektu. Nowe słowa, pomysły, uśmiech hollywoodzki. Gorzej z samopoczuciem rodziców.
Więc wrócę tu jutro rano -bo warunków do pisania brak. 
A dziś dobranoc.
Wasze dzieci śpią?
Doceńcie to i nie zaprzepaśćcie takiej szansy:)


fota z ostatniej chwili:)
poniedziałek, 24 października 2011
Sobotnia sesja foto przeszła oczekiwania pięknych członkiń KGM-u.
- To co dziewczęta? Billboardy, autobusy? Gdzie powiesimy naszą fotografię?
- Jak to gdzie?! Na pałacu kultury, jak tylko będą konserwować elewację!

Trzydziestoletnie działaczki KGM-u okazały się pięknie zakonserwowane, choć... niekonserwatywne. Dziewczęta podeszły do tematu profesjonalnie i z fantazją. Fotograf z godziny na godzinę pąsowiał od nadmiaru wrażeń, a my pąsowiałyśmy od ilości wina.

A po sesji poszłyśmy się zchilloutować do Chilli, gdzie odkryłam nową galaktykę, całując się na parkiecie z jedną z naszych dziewcząt.
(nie mogę powiedzieć
z którą, bo bloga czytają mężowie) Jakie to przyjemne!

Cudna sobota
,
piękny czas,
a efekt końcowy
- ja już to wiem -
będzie pyszny!






















piątek, 21 października 2011
Dzieje się i będzie się działo.
Do niedzieli jest czym żyć, a potem, potem jak już się dużo, dużo nadzieje, chcę owinąć się kołdrą i zwolnić. Mój umysł już jesienny, mój temperament jak u niedźwiedzia przed zimowym letargiem
, tylko moja niepokorna dusza skacze we mnie jak mała dziewczynka - hop, hop, hop, a ciału chce się spaaać.



Kolejna nowa zajawka - pies na plecach



A! - dzięki za całusa do Basi - kurier dostarczył na miejsce:))
wtorek, 18 października 2011

Lubię życie za to, że bywa przewrotne, płata nam figle i daje pstryczka w nos.

Z tych samych powodów można najpierw się śmiać, a potem płakać gorzko.
Lub odwrotnie - nie przespać nocy, żeby rano móc się uśmiechnąć na myśl o wieczornych potworach.