..................Pomylone słowa składają sie na cud wiersza, pomyleni ludzie składają sie na cud tego świata
Archiwum
O autorze
Matylda Agnieszka Kacprzyk

Klinika kukieł Agnieszka Kacprzyk
Polowanie Na Niebieskie Migdały


Kategorie: Wszystkie | Codzienność | Dialogi | Kobieco | Kultura i Sztuka
RSS
czwartek, 31 marca 2011

Na jeziorach puściły już lody - można moczyć stopy! 

Niedługo położę głowę na miękkiej trawie i wytawię do słońca  przezroczyste po zimie ciało.

Za rogiem tego weekendu czai się już lato, może powinnam spakować sandały?

Mam nowe piękne pióro, którym chce mi się pisać i pisać, i pisać.
A serce mi świergoli jak dzisiejsze ptaki nad jeziorem.

Cieszę się na jutrzejszy wyjazd.
Chciałabym mieć wszystko.

Tak wyglądają puzzle moich emocji 31 marca 2011.
Jutro prima aprilis, ale dziś każde moje słowo to najświętsza prawda!

środa, 30 marca 2011

Leżę w łóżku, wcinam pleśniowe sery, zagryzam ptasim mleczkiem i podlewam czerwonym winem.
A żeby było do rymu, ogłoszę Wam nowinę:

W ten piątek jedziemy  z Antkiem do Poznania!

Jadę w odwiedziny do brzuchatej Walerki i Szyma, do Jozi, Igi i Darka.
Jest jeszcze kilka przystanków, które chciałabym odwiedzić, ale wszystko zależy od tego, czy gwiazdy będą nam sprzyjać i czy wystarczy czasu. Bo poza ludźmi, stęskniłam się również za poznańskimi zakątkami.

Choć jak znam życie - w Poznaniu  też będę za czymś tęsknić. Taka natura, taki czas.

Meteorolodzy zapowiadają na weekend lato.


Uwielbiam chodzić z Groszkiem za rękę. Dziś poszliśmy aż na plac zabaw. 
Ewolucja z raczkowania do chodzenia to chyba największy prezent, jaki mógł mi zrobić mój 14. miesięczny brzdąc.

Środa, g. 22.00, w Trójce jedna z moich ulubionych audycji - nastrojowy wieczór z piosenką francuską i kojącym głosem Czubówny. 

wtorek, 29 marca 2011

Dziś nie będzie żadnych fajerwerków.
Antek śpi, w chacie mam strzelaninę, bo Endrju kupił sobie konsolę i naparza się z potworami, ja mam słuchawki na uszach i oglądam sobie telewizję w Internecie. Niedokończona Rachel Cusk leży obok jak wyrzut sumienia.


Nasze gadanie dziś wyglądało tak:

- Gadałam z sąsiadką z dołu, potwierdziła, że chce sprzedać mieszkanie. Kupujemy?
- Jak pomyślę, że masz robić taki bajzel na dwa razy większym metrażu, to mi się odechciewa.

***
Przewalamy się na łóżku z Antkiem, dochodzi 20.00:
Endrju: Na kładź go już, bo ja chcę jeszcze dwie rzeczy zrobić!
ja: Jakie rzeczy?
Endrju: Chcę pograć na konsoli i cię bzyknąć.
ja: Jedno z tych dwóch wybij sobie z głowy.
Endrju: Co masz przeciwko graniu na konsoli???!!

***
Endrju gra. Spoglądam w ekran, a jego avatar niesie jakąś panienkę.
ja: A Ty co, jakieś dupy podrywasz w tej grze?!
Endrju: (przejęty) ratuję ją! Dostała granatem.

poniedziałek, 28 marca 2011

W weekend odgrzebałam moje pamiętniki z czasów studiów. Pierwszy raz je czytam od tamtego czasu i jestem zaszokowana tak porażającą szczerością. Odzieram się tam do kości (oto i wyższość pamiętnika nad blogiem. Jednak!), choć z drugiej strony jestem tak monotematyczna, że aż strach. Na razie utknęłam na pierwszym tomie: bawi mnie i żenuje chwilami. Z drugej strony wiem, że wcale się zbyt wiele nie zmieniło. I to żenuje mnie jeszcze bardziej, a bawi mniej:)

A oto  jeden fragmentów:

5.08.2001

Wpadłam po same uszy. Ugrzęzłam dokumentnie.   (...)

Chcę być szczęśliwa i wolna! A miłość oprócz euforii potrafi totalnie skrępować człowieka. Od początku lipca nic nie napisałam. Zupełna pustka. Przeczytałam raptem pół książki. Nie wiem. Nic nie wiem. Absolutnie nic. Co będzie jutro, pojutrze, za 1o lat? Czy tego właśnie chciałam? Chyba tak. I dlatego w gruncie rzeczy czuję się najszczęśliwszą i najnieszczęśliwszą osobą na ziemi.

Jak widać - ambiwalencja nastrojów towarzyszyła mi zawsze. Nic nowego:)
Zobaczymy, jak dalej rozwinie się akcja.
Tymczasem dobranoc!

niedziela, 27 marca 2011

Jeśli miałabym opracować prototyp modelowego weekendu, to ten był bliski ideału.
Piątkowa magiczna i kameralna Szafa, sobotni spacer, spotkania rodzinne, wieczór z babeczkami z KGM-u, fajny czas z Groszkiem, odrobina konsumpcji, duuużo dobrego jedzenia, wino i inne rozkosze ciała, niedzielna drzemka w pełnym słońcu, cóż więcej potrzeba do szczęścia?

A jeszcze weekend się nie skończył.
Jeszcze napiję się piwa, zjem pyszną kolację i obejrzę Lostów.



piątek, 25 marca 2011
ja: Kochanie, a może byśmy adoptowali drugie dziecko?
Endrju: Wiem, że Ty czujesz dziejową misję, ale robienie własnego jest znacznie przyjemniejsze.

A to - mam nadzieję - ostatnia już zimowa fotka w tym sezonie.
Pojedynek na aparaty z Tomkiem N.



czwartek, 24 marca 2011

Wiosna buszuje we mnie niespokojnie.
Mój nastrój faluje - od euforii po wycieńczenie. Moje ciało roztula się jak zielony pączek na drzewie spragniony dotyku słońca, a myśli w głowie tłuką się gorączkowo, żądając posezonowego przewietrzenia. A może bawią się w berka?

Jest dobrze i źle.
Jest najlepiej jak mogłoby być.

W weekend zabawię się z dziewczętami, zrobię porządek w domu, samochodzie i głowie, pobawię się nowym aparatem, obejrzę 5. sezon "Lostów", napiszę felieton, pójdę na spacer z Groszkiem.

W weekend ugoszczę w sobie wiosnę. Może wreszcie się uspokoi, usiądzie, zapali papierosa i da mi głęboko się zaciągnąć. Sobą. Wiosną.

wtorek, 22 marca 2011

Mam taki czas, że trudno mi się wysłowić.
Brakuje mi przymiotników, skali, wszystkiego.
Najchętniej wrzucałabym tu piosenki, bo najłatwiej mi mówić cudzymi tekstami.

Ale dziś nie będzie piosenki.
Dziś świetne przemówienie autorki "Monologów waginy", które przyszło do mnie z niespodziewanego adresu.

Na dole klawisz subtitles - są polskie napisy.
Słuchowisko obowiązkowe!

***

Rozmawiam z Mareczkiem - starym znajomym, z którym zawsze się ładnie mijaliśmy, co wszystkim chyba na dobre wyszło. 
Wczoraj Marek podpisał papiery rozwodowe i  wreszcie jest wolny i  szczęśliwy. Wspominamy dawne czasy, kiedy się poznaliśmy. Jakiś 2005 rok.
- Pamiętam nasze pierwsze spotkanie.
-
Co pamiętasz?
- Że spotkaliśmy się naprzeciwko kina Muza
. - odpowiadam. 
- Tak, w ogródku Czerwonego Sombrero.
- Tak, tak. Spodobałeś mi się. I z wielkim żalem przyjęłam, że jesteś żonaty. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że to niczemu nie przeszkadza.
- A ja pamiętam, że byłaś moim odkryciem, zjawiskiem i też żałowałem, że jestem żonaty.  Bo wtedy myślałem, że mnie to dyskwalifikuje.

:))))

poniedziałek, 21 marca 2011

W 30-metrowym mieszkaniu można uciec od rzeczywistości  tylko w sen albo pod prysznic. I tam wyć. A potem otrzeć łzy i bawić się z Groszkiem jak gdyby nigdy nic.
Wiosenne przesilenie.

***

Esemes od B.
"Ależ przystojnego faceta widziałam w metrze. Wysoki, dwudniowy zarost, wypielęgnowane paznokcie i buty... i obrączka. A niech to chuj strzeli!"

To kolejny powód, dla którego nie mam obrączki.
Po co ma kogoś chuj strzelać?:)))


niedziela, 20 marca 2011

Poddaję się.
Tego weekendu  nie da się opowiedzieć.
Było pracowicie, wesoło, męcząco, cudnie, zwyczajnie i nadzwyczajnie. 
INTENSYWNIE.
Przepadam za ludźmi, z którymi pracuję i lubię swoją robotę. 

Prawie nie spałam - i dziś już nie wiem, co było jawą, a co snem.   
Telepie mnie cały dzień i jedyne, o czym marzę, to wino i spanie. 

Jest we mnie wielka radość i wielka rozpacz.
Najpiękniejsza bolesna konfiguracja, dzięki której każdym skrawkiem ciała czuję, że żyję.  





Tymczasem pod moją nieobecność w mieście, działy się różne ciekawe rzeczy:o)
Więcej tu:

http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-szalikowy-protest-w-olsztynie,nId,330165