|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
CZTERY PORY ROMANSU
Dodaj do ulubionych
Feministycznie
Foto
Hand made
Komix
Kuchnia
Kultura, reklama, design
Moda
MÓJ ALBUM
MÓJ BRZUCH
OLSZTYN KOCHAM
Pod kluczem
![]()
|
niedziela, 29 stycznia 2012
Dobry koniec przedziwnego tygodnia. Później piwo z Tymisiową i wieczór, podczas którego jestem i małą kobietką, i dużą dziewczynką - zlepkiem sprzeczności zdominowanych przez tęsknotę. Za. Niedziela - rodzinna. Czuję się lekko. Wreszcie mogę swobodnie oddychać. O spokojne sny, dobry poniedziałek i miękki następny tydzień. A to - wątek humorystyczny - "UROKI PRACY W DOMU, czyli reporter radiowy i Groszek pod jednym dachem"
piątek, 27 stycznia 2012
Na Trójkowej liście leci właśnie Show me the way Cranberries.
czwartek, 26 stycznia 2012
Co można zrobić, gdy nie można zrobić już nic? Można pojechać o zmroku na plażę miejską, aby posiedzieć z sobą samym w samochodzie, wziąć z ulubionej knajpy sałatkę na wynos, kupić kolejną bluzkę w przepięknym kolorze maliny. Można słuchać do znudzenia płyty Happysad (w aucie) i Bjork (w domu). Można poszukać apetycznej powieści na przepastnym regale nieprzeczytanych książek. Można wreszcie otworzyć bezalkoholowe piwo i plik z własną powieścią.
Można też zrobić porządek na służbowym komputerze.
środa, 25 stycznia 2012
Dzień jak co dzień.
wtorek, 24 stycznia 2012
- Antek, ile będziesz miał lat? tak od kilku tygodni wyglądają moje przekomarzania z Groszkiem. Jaki jest mój dwulatek? Kocham go jak nikogo innego na świecie. Kocham go bardziej niż siebie.
poniedziałek, 23 stycznia 2012
"Dzienniki Kołymskie" Jacka Hugo-Badera to dla mnie cenny dziennik pokory.
***
niedziela, 22 stycznia 2012
Ten weekend był gładki jak tafla jeziora ścięta pierwszym podmuchem mrozu. Dni sączyły się spokojnie, radośnie, zwyczajnie i dokładnie tak jak powinny - bez pędu, pracy i gonienia własnego ogona. Miałam czas na spotkania towarzyskie, i czas dla Antka i Endriuszy, chwilę na czytanie, na sen, na seks, na objazdówkę po babciach. Ale jak to w jeziorze bywa. Im głębiej, tym ciemniej. A dna nie widać. fot. Tomek
sobota, 21 stycznia 2012
wiecie co lubię w starzeniu się? Z gorączką jeździłam na rajdy, z mokrą głową w mroźne wieczory latałam za chłopakami. Im jestem starsza, tym mocniej czuję, że życie jest tam, gdzie ja. Nic mnie nie omija, niczego nie tracę. Coraz mniej muszę. Polubiłam styl Kopciuszka - z imprezy wychodzę koło północy, wtedy, kiedy robi się najfajniej. Dzięki temu wynoszę ze sobą moc dobrej energii, a rano budzę się wyspana. Tak było i wczoraj, na KGM-owym spotkaniu przy winie, jedzeniu i książkach. Jak zwykle żywiołowym, pełnym śmiechów i babskich wygłupów. Dziś - powtórka z rozrywki, tyle że w koedukacyjnym składzie:) ***
piątek, 20 stycznia 2012
Miałam sen. Śnił mi się K. Odwiedziłam go w jego mieszkaniu na Mokotowie, a potem pobiegłam do przyjaciół. Następnego dnia zadzwonił do mnie wściekły i powiedział: - Może jesteś superdziewczyną do zabawy, ale do życia się nie nadajesz! Nie mógłbym się z Tobą ożenić! - A co się stało? - zapytałam. - Wniosłaś mi tyle śniegu na swoich butach, że uzbierało się z tego sześć wiader wody!
czwartek, 19 stycznia 2012
Endrju(przed kompem): Znalazłem Ci samochód z charakterem. Jeep Cherokee, czerwony, na gaz, za jedyne 2700. Tyle tylko, że ma 25 lat.
środa, 18 stycznia 2012
Dziś rewelacji nie będzie. Wieczorami, gdy zbliża się pora pisania bloga, o sobie myślę najmniej . Od kilku dni zagrzebuję się po uszy w pisaniu i wprawdzie kopię w głębinach własnej jaźni - do których od lat nie docierało światło słoneczne - ale to tylko na potrzeby powieści. A kiedy wreszcie wychylam nos na powierzchnię ziemi, wpadam w ramiona codzienności. Ostatnio łaskawej dla mnie. Bo i mam nowy dopalacz, i dobrze mi jakoś w świecie. W pracy, w domu, poza domem też. Antek rozbraja mnie na każdym kroku - jest taki słodki i chłonny. Nawet teraz - kiedy chory i zakatarzony - skacze mi po głowie, cuduje i sam siebie prześciga w głupich pomysłach. Wie, że jego Mamusia niczego bardziej nie kocha niż głupie pomysły właśnie. Czy to przypadkiem nie one nadają życiu smaczek?:) ![]() A propos głupich pomysłów. Rozwala mnie strona na Facebooku "Głupie teksty Helveticą na artystycznych zdjęciach." Tak głupie, że aż fajne:) I za to lubię FB. Kopalnia wszystkiego.
poniedziałek, 16 stycznia 2012
W poniedziałki mam skórę cieńszą niż zwykle A pomiędzy końcem i początkiem - olśnienie: Dlatego bawcie się razem Kochani.
niedziela, 15 stycznia 2012
Dzieje się tak dużo na wszystkich biegunach kosmosu, że nawet nie próbuję tego ogarnąć. Dziś zamiast syntezy, niech będą skrawki gadania. Mama: Rozmawiałam z ojcem i doszliśmy do wniosku, że powinnaś kupić duży porządny samochód, z napędem na cztery koła. A a propos mieszkania z duszą, przypomniała mi się jeszcze pewna stara rozmowa z babcią.
sobota, 14 stycznia 2012
Czy za Waszym oknem jest tak cudnie? Bo za moim przepysznie! Wczoraj był dobry dzień, zakończony piwnym szlakiem po olsztyńskiej starówce. Highlander-Młynek-Pozytywka. Spotkało nas wprawdzie kulinarne rozczarowanie, bo moja ulubiona Weranda bałkańska zamknięta!, ale na szczęście wciąż nie brakuje miejsc, gdzie leją piwo, gdzie można gadać i się piątkowo chilloutować.
***
Kilka dni temu. Wieczór.
czwartek, 12 stycznia 2012
bam!, mama, tata, dziadzia, baba, cici (ciocia), ciga (zegar), pi (piję), di (drzwi), gaka (czekolada), kuchi (klucz), bibi (picie), miau-miau, hau-hau, kaka (ptak), kuku (kogut), łaba (żaba), nie, posie (proszę), goy (goryl), da (dwa), ci (trzy), baja (bajka), dyn (dym), bom (dom), niania, jem, ja, mo! (no), koń (kon lub konik polny), kała (krowa, kawa), mimi (mysz, miś), jiba (ryba), bija (piwo), łoko (oko), mok (smok), gowa (głowa),didi (dziecko), aaa (radio, telefon, spać), kuku (kuleczki), kem (krem), ijo (karetka, straż pożarna, policja), bum (samochód), bob (budowlanka - sprzęty, ludzie, pojazdy), ma (nie ma), koć (kość), pupu (pupa), bupa (buty), gil, maja, łała (woda), tiga (tygrys), bum (siku). oto repertuar słów niemalże dwuletniego Groszka. "Cika!" Kto przetłumaczy?
Wczoraj mocny dzień. Rodzi się tytuł mojej nienapisanej książki i jeszcze kilka innych pomysłów na twórcze przeżycie życia. Kreatywny dzień wieńczy wieczorna sesja foto u Magdy w Emka Studio. Cztery kobiety, przebieranki, wygłupy i dużo śmiechu. Efekty pewnie wkrótce! A to foty z bekstejdżu: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Do domu wróciłam grubo po północy, z przekonaniem, że będę ten teatralny mejkap skrobać do świtu. Na szczęście wystarczył kwadrans szorowania, aby dokopać się do własnej twarzy:) Uff!
wtorek, 10 stycznia 2012
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Poranek słaby, łzawy, trudny. Aż do popołudnia. Moje ciało jest ciężkie radosnym zmęczeniem, a dusza lekka za sprawą spraw wielkiej wagi:) Piosenka z dzisiejszej płyty:
niedziela, 08 stycznia 2012
Warszawa jak zwykle smaczna i - nie oszukujmy się - konsumpcyjna. W nocy mam sen, który przynosi mi na tacy olśnienie. Po leniwym poranku i pysznym śniadaniu, ruszamy do domu.
Endrju: Od roku obiecuję sobie, że przy okazji wizyty w Warszawie pójdziemy do Zachęty albo CSW.
sobota, 07 stycznia 2012
Cudnie spędzać czas z ludźmi, z którymi nie potrzeba alkoholu do dobrej zabawy. Wczorajszy wieczór w Pozytywce rozpoczęłam i zakończyłam Podpiwkiem. Chyba lepszego kryterium na bliskość nie ma.
piątek, 06 stycznia 2012
gdybym Cię wczoraj spotkała, poszłabym z Tobą na koniec świata - to zdanie wyrwało mnie dziś ze snu. Piotrek zabił nas swoim noworocznym postanowieniem: "Obiecałem sobie, że teraz będę jadł tylko jedzenie z parowaru". Kebaba z parowaru nie było, więc późną, późną nocą pojechaliśmy do domu. Fajnie było! gdybym Cię wczoraj spotkała, ***
środa, 04 stycznia 2012
Może być gorzej. Boli mnie każdy dotyk - bliskich, słońca, deszczu, nawet światło, które dotyka mojej skóry - boli. Zamiast naskórka, mam otwartą ranę. Za głośno mi, za cicho, za blisko, za daleko, za słabo, za mocno, za wolno, za szybko. Doznaje ulgi, gdy przymykam oczy. Zamykam oczy i zaglądam do środka. A tam pusto, cicho. Jakby mi wszystko zamarzło, zasnęło, jakbym wszystko z lęku przed bólem wymiotła. Ale gdy źle mi się żyje, dobrze mi się pisze. Jutro będę odurzać się inaczej. Chodźcie na piwo tam, gdzie ja.
wtorek, 03 stycznia 2012
Dziś czuję się jakbym stała na peronie i nie mogła zatrzymać pociągu, w którym odjeżdża moja radość. Ale ten pociąg wróci, bo przecież pociągi wracają, prawda? A może być nawet tak, że radość wróci wcześniej? Może to tylko noworoczne przesilenie, utrata krwi miesiączkowej, nabieranie tempa przed mocnym towarzyskim weekendem. Chwilowy zjazd przed wzlotem? Przecież nie mogę co dzień włazić do przerębla! Chyba są jakieś inne sposoby na pobudzenie krążenia i energię do życia? A oto koronny przykład jak radość i łzy bywają blisko siebie:) U Alutki: ![]() mi też dziś tak jakbym właśnie zeszła z traktorka:)))
poniedziałek, 02 stycznia 2012
W Nowy Rok weszłam z siłą i energią torpedy. Endorfiny szumiały mi w głowie, a poranny morsing tylko bardziej mnie podkręcił. Dziś niestety ktoś przeciągnął świat brudną szmatą - jest byle jak za oknem i we mnie też jest nijak. Dlatego ku pokrzepieniu serca własnego, a i dla Waszej uciechy wrzucam zdjęcia z zimowych kąpieli. Ostatni nieudany morsing w 2011 i NOWOROCZNY SUKCES:))
|