..................Pomylone słowa składają sie na cud wiersza, pomyleni ludzie składają sie na cud tego świata
Matylda Agnieszka Kacprzyk

Klinika kukieł Agnieszka Kacprzyk
Polowanie Na Niebieskie Migdały


Blog > Komentarze do wpisu

Barbie

Lalka Barbie zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Może dlatego, że na pierwszą Barbie czekałam bardzo długo. Wszystkie moje koleżanki miały już po kilka, a ja nie.
Wreszcie w czerwcu 1987 roku, na koniec mojej 1 klasy, dziadek przysłał rodzicom 20 dolarów. Akurat było zakończenie roku szkolnego i tata w nagrodę za "czerwony pasek" zabrał mnie do Pewexu, gdzie za 17 dolców kupił mi najpiękniejszą Barbie świata. Za pozostałe 3 dolary kupili z wujkiem piwo, kupę słodyczy i kilka resoraków dla mojego brata.

Wracaliśmy do domu starym taunusem, a ja patrzyłam na najpiękniejszą Barbie świata za plastikowym okienkiem pudełka i nie mogłam doczekać się chwili, kiedy ją w domu rozpakuje. Wracając, zajechaliśmy jeszcze do kwiaciarni kupić babci kwiaty na imieniny. Wujek się uparł, że muszą być herbaciane róże, więc zaczął się objazd po wszystkich kwiaciarniach miasta w poszukiwaniu róż. A ja siedziałam na tylnej kanapie, gapiłam się w moją lalkę z zachwytem i obgryzałam paznokcie, nie mogąc doczekać się chwili, kiedy ją rozpakuję.
Byłam dzieckiem, które samo wyznaczało sobie standardy zachowań i samo konstruowało etykietę i wedle mojej intuicji otwieranie prezentu w aucie było nie na miejscu.
Och, jak ja cierpiałam!
Po dobrej godzinie kluczenia po mieście zrezygnowany wujek kupił bukiet goździków i mogliśmy wracać. Pobiegłam do pokoju, rozpakowałam lalkę jakbym wyjmowała klejnot ze szkatułki i chwilę później usłyszałam, że mnie wołają.
Jechaliśmy na imieniny do Babci.
I znów - nawet nie zapytałam, czy mogę wziąć lalkę ze sobą, znów byłam przekonana, że nie wypada, więc z pękającym sercem posadziłam ją na regale i wyszłam.
To były najgorsze imieniny w moim życiu, tak bardzo chciałam być z powrotem!

To moja pierwsza i ostatnia Barbie.
Jeszcze do niedawna ją miałam, ale zaginęła po serii przeprowadzek.
A że dla mnie Barbie jest lalką symboliczną, dobry los uśmiechnął się do mnie i proszę:
Po 28 latach - prosto z Nowego Jorku, dzięki M. - przyleciała do mnie.
Moja lalka.




Żeby nie było nieporozumień, od razu wyjaśniłam dzieciom, że lalka jest moja. Późny wieczór, Pola już prawie śpi, wreszcie mamrocze coś pod nosem:
- Mamo, a dlacego Ty mas Barbę?
- TY masz swoje lalki, a ja też chcę mieć swoją.
- Jak dzidzia urośnie i będzie wieksa tes kupi sobie Barbę!

***
ps. I zawsze wiedziałam, że Barbie jest feministką:)

https://www.youtube.com/watch?v=l1vnsqbnAkk

środa, 14 października 2015, leelooo

Polecane wpisy

  • I tu

    https://www.facebook.com/chuliganica/

  • Co nieco

    co nieco mnie tu: www.chuliganica.wordpress.com

  • Ostatni wpis

    A nie mówiłam, że dzieją się rzeczy przedziwne? Jeszcze rano nie wyobrażałam sobie tego pożegnania, a teraz wydaje mi się to tak naturalne, jakby od tego pożegn

Komentarze
2015/10/14 23:42:22
A ja nigdy nie miałam Barbie- jestem troszkę ze starszego pokolenia. Moja lalka Kasia była tradycyjna. Nie mam córki, więc i lalek w domu nie ma. Może za parę lat wyciągnę z piwnicy rodziców ( bo chyba nadal tam jest) moją lalkę i podaruje ją ewentualnej wnuczce? O ile doceni ten gest i nie będzie wolała czegoś w stylu Monster High.
-
Gość: TaLala, 80.154.4.*
2015/10/15 10:48:47
Oooo... ja mialam az 13 lat, kiedy w 1991 rodzice za bony kupili mi pierwsza wymarzona, wyczekana barbie w pewexie... tyle lat o niej marzylam i ogolnie za stara juz bylam. Ale jaka byla radocha.
To miala byc niespodzianka, ze z mama pojdziemy do pewexu, ale tata nie mogl wytrzymac i zdradzil mi sekret dzien wczesniej.
Stac nas bylo na najtansza lalke - byla w samej bieliznie... moja mama szyla mi male ubranka... a ja marzylam, o butach dla barbie.

Czasami mysle, ze to nawet zle, ze moja corka, ktora dzis ma moze z 10 barbie i ze 4 kenow, wszystkiego ma za duzo i w ogole - wszystko, co chce, ma.

Dla mnie tyle bylo niezapomnianych chwil w dziecinstwie w czasach komunizmu - - -wycieczka z tata do miasta po zakup pierwszego banana w moim zyciu, smak mentosow, jedynych na jakie bylo nas stac w pewexie - - w ogole wycieczki do pewexu i ogladanie tych wszystkich luksusowych produktow na polkach... wpatrywanie sie w zachodnie katalogi z zabawkami, male prospekty z lego...
-
Gość: pzkowal, *.internetdsl.tpnet.pl
2015/10/15 11:40:26
Dokładnie... to se ne wrati (i dobrze ;-)
Ale kto to zrozumie... nasze pokolenia jeno ;-))
Ja chrześnicy też poszukałem po sklepach... taką metrową, jak na dzisiejsze czasy dość klasyczną lalę... choć siostra mi pitoliła, że ona lubi jakieś tam pony, czy inne Monster High...
Pierwsze to, pierwsze tamto... ja może nie aż tak, ale pamiętam te wszystkie historyjki donaldowe, flamastry, taśmy klejące, gumki, piórniki, wypukłe-grube naklejki, Pewex-y, Baltony, czy nawet "zaufane adresy" w okolicznych blokach, gdzie można było nabyć takież cuda ;-))
A kto z Was pisał na kupowane adresy tzw. "prośby" do firm z zachodu?
I czekał miesiąc lub dwa na... reklamowy mailing z... naklejkami, gadżetami...

To se ne wrati...
-
Gość: ciotka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2015/10/15 12:16:58
A Twój brat mojej Fleur obciąl do lysa włosy.
-
2015/10/15 19:24:49
i wlasnie sobie uswiadomilam, ze w zyciu nie mialam lalki Barbi. i moja corka tez nie ma, jakims cudem :D
-
Gość: , *.adsl.alicedsl.de
2015/10/16 01:02:30
Ja mialam w rozowej sukni.balowej, rozowe szpilki.itd. Potem.pies je zjadl, a.wyprane.proszkiem ixi wlosy nie byly juz takie same...
-
2015/10/16 18:20:22
Ciotka pamiętam - jak przez mgłę, ale była jakaś afera:)

Dziewczyny, dzięki za wasze historie. Jedno jest pewne, tamto czekanie na zabawki niosło za sobą wielką radość i niezapomniane wspomnienia. Niestety nasze dzieciaki, nawet jak wychowujemy je rozsądnie, przez czas, w którym żyją, będą tego pozbawione. Szkoda.
-
2015/10/16 20:24:30
Też pamiętam swoją Barbie, chociaz nie pamietam momentu, gdy ją dostałam i nie mam do niej sentymentalnego stosunku. Może jeszcze gdzieś leży u rodzicow. Ale komentuję dlatego, bo wreszcie ktoś pisze o Barbie w pozytywnym kontekście. Do tej pory od wielu kobiet (tych świadomych, feministycznych itd itp) raczej słyszałam głosy, że o nie, co za lalka, w życiu nie kupiłabym córce, i opowiadając wyzszosciach lalki szmacianej lub choćby bobasa,, zżymając się na proporcje Barbie, jej makijaż i cycki;) oraz domniemaną rolę społeczną w lalkowym świecie. I jak to Barbie zaburza jej biednym użytkowniczkom obraz kobiecego ciała i swiat wyznawanych wartości. Przesadzam trochę, ale zawsze mnie to dziwiła trochę śmieszyła ta demonizacja Barbie. A tu niespodzianka- naczelna feministka Olsztyna sprawia sobie Barbie w życiu dorosłym! Pozdrawiam :)