..................Pomylone słowa składają sie na cud wiersza, pomyleni ludzie składają sie na cud tego świata
Matylda Agnieszka Kacprzyk

Klinika kukieł Agnieszka Kacprzyk
Polowanie Na Niebieskie Migdały


Blog > Komentarze do wpisu

Równouprawnienia nie ma

Miesiąc nowego życia upłynął tak szybko, jakbym zamrugała kilka razy oczami.
W międzyczasie wydarzyło się jeszcze trochę innych zadymek, że ta moja, nawet we własnych oczach, powoli traci na znaczeniu w obliczu armagedonu wokół.

Mojego męża wciąż lubię, może i nawet kocham,  jeśli wziąć pod uwagę, że miłość to nie tylko chemia:) Ale nie mogę powiedzieć, że życie bez niego to udręka. Co więcej, mam wrażenie, że osobne życie służy nam obojgu. On jest wypoczęty i szczupły, a ja mam w głowie więcej nieposkramianej radości.
A nieposkramiana radość to dla mnie źródło siły i kreacji. To moc.

Ale żeby nie było aż tak różowo, rozstanie jest świetnym testem równouprawnienia w praktyce.
Więc powiedzmy sobie szczerze: RÓWNOUPRAWNIENIA NIE MA.
Jest za to kryzys męskości, bo mężczyźni rozpaczliwie szukają dobrego balansu pomiędzy maczoizmem a partnerstwem.

Wczoraj, kiedy przedstawiłam swoje plany na przyszły tydzień, Endrju lekko obruszył się, że nic tylko wychodzę i wychodzę. Takie jest wrażenie, prawda?
Mnie samej też się tak wydaje, ale - uwaga! - od miesiąca wszystko zapisuję i fakty są druzgoczące:
oto miesięczny bilans opieki nad dziećmi:

- moje są wszystkie poranki, poza dwoma, kiedy byłam na wyjeździe
- wszystkie noce, poza jedną, którą spędziłam w Poznaniu
- w popołudniach osiągamy remis
- a w wieczorach biję męża na głowę z wynikiem 20:8


Dziś natomiast, nie od męża wprawdzie, usłyszałam, że jak dziecko chore to zamiast posyłać do niani, powinnam wziąć dwa dni urlopu. O ojcu nikt się nie zająknął. Jakby dzieci były półsierotami.

Równouprawnienia nie ma.
Wystarczy odwrócić sytuację.
Endrju zostaje z dziećmi w mansardzie, a ja się wyprowadzam.
Lincz społeczny gwarantowany.

Ale świat idzie do przodu, świat się zmienia.
Dlatego jestem feministką, jestem rozbójniczką i choć nie wierzę w równouprawnienie, będę do niego dążyć w myśl hasła, że nie cel się liczy, lecz droga:)

A to nasza dzisiejsza droga na starówkę i lody



czwartek, 23 kwietnia 2015, leelooo

Polecane wpisy

  • I tu

    https://www.facebook.com/chuliganica/

  • Co nieco

    co nieco mnie tu: www.chuliganica.wordpress.com

  • Ostatni wpis

    A nie mówiłam, że dzieją się rzeczy przedziwne? Jeszcze rano nie wyobrażałam sobie tego pożegnania, a teraz wydaje mi się to tak naturalne, jakby od tego pożegn

Komentarze
Gość: olga, *.play-internet.pl
2015/04/23 23:17:38
Niby racja, ale kiedy dziecięciem będąc, gorączkę mając jednak czuła matczyna opieka była przeze mnie wówczas pożądana najbardziej...tatuś był - ok, ale mama...
-
Gość: Minug, *.warszawa.mm.pl
2015/04/23 23:26:45
Zgadzam się w 100% ;) ojciec jest traktowany w naszym społeczeństwie jakby pomagał matce opiekować się dzieckiem, a nie jakby był rodzicem na równych prawach.
-
Gość: Issa, *.dynamic.chello.pl
2015/04/23 23:47:40
Jakbym czytala wlasne przemyslenia...
Ojciec "pomaga" w domu - jakby byl w nim tylko gosciem...
To wciaz od kobiety sie oczekuje i wymaga...
Kobiete sie ocenia i linczuje (jak to probowano robic Tobie, dlatego sie wtracilam, zirytowana).
Kobiete sie rozlicza i upomina, a takze poucza.
Ciekawe czy ktos osmielil sie pouczyc Twojego meza, ze ma sie teraz nie szlajac tylko zajac wychowaniem opuszczonych przez siebie dzieci???
Nie roznimy sie az tak bardzo od krajow muzulmanskich, jesli poobserwowac kobiece i meskie "powinnosci"... nakazy, zakazy, stopien wolnosci i niezaleznosci.
Dlatego Twoj sposob przezywania tego rozstania jest dla mnie unikalny:)
Wg mnie tylko dojrzala, madra i samodzielna kobieta potrafi sie nie zalamywac, a znalezc w takiej sytuacji pozytywy i isc do przodu:)
Na przekor "zyczliwym".
Trzymaj sie i rob swoje:)
Jakos nie mam watpliwosci, ze kochasz madrze swoje dzieci:)
I ze sobie swietnie poradzisz:)
-
2015/04/24 00:15:51
A ja uwazam, ze cel jednak sie liczy...chocby nawet w skali mikro;)
A w Twoim konkretnym przypadku, zeby Pola nie miala nigdy nawet cienia watpliwosci w takiej sytuacji:)
Zycze powodzenia:)
-
Gość: nikt, *.gorzow.mm.pl
2015/04/24 08:12:42
Masz rację mam wielu kolegów po rozwodach, zawsze w wyniku wyroku sadu dzieci idą do matki a ojciec musi "dochodzić" i jedynie płacić alimenty. Wielu z nich chciało odwrócić sytuację i zaopiekować się swoimi dziećmi i nic...

Bardzo dobrze pokazuje to stary film "Tato" polecam.
-
2015/04/24 10:39:44
Nie ma równouprawnienia, niestety.
A przecież tatusiowie już od poczęcia dziecka zbierają tylko "przyjemności". Nie chodzą w ciąży, nie rodzą, nie karmią, często też obowiązek umycia brudnej pupy zwalają na nas... Why? Czy tata to jakaś inna instytucja rodzica, czysta, nieskażona itd? Kiedy wreszcie myślenie ludzi się zmieni...
-
Gość: Luba, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 11:20:07
Kurde. Nie wytrzymałam... Co to jest dzisiaj równouprawnienie i na czym ma ono polegać w związku kochających się ludzi? Denerwuje mnie ta wojna damsko-męska... Skoro chcecie, aby mężczyzna Wam pomagał to po prostu powiedzcie mu o tym, a niekiedy nauczcie. Nie róbcie z siebie, fajnych dziewczyn, uciemiężonych Kopciuszków "...bo ja to siedzę cały dzień z dzieckiem/piorę/gotuję/ bla bla bla a Ty nic nie robisz!" znacie to? Facet nie chce przewijać śmierdzącej kupy? A ile razy pokazałyście mu jak to się robi, aby nie upaćkać siebie i całej okolicy? A ile razy usłyszał złośliwe "zostaw ja to zrobię lepiej/ sprawniej/szybciej!" Można się zniechęcić? Można. Wiem to z własnego doświadczenia. Potrzeba na to było kilku lat i dwójki dzieci, aby zaczęło funkcjonować. Było bardzo, naprawę bardzo trudno. I był poważny kryzys. Bardzo poważny. Ale daliśmy radę. MY. Nie JA, ON, ONE. Nie "dało się" - samo się NIC nie zrobi. Kochasz go?On kocha Ciebie? Naprawdę zależy WAM na tym związku? To przestańcie się rozliczać z pierdół a przemyślcie co tak naprawdę jest ważne dla WAS - nie każdego z osobna. Bo tylko wtedy da się stworzyć fajną rodzinę. Amen :)
-
2015/04/24 11:31:49
Luba, pijana mi sie toczy, kiedy slasze, ze facet ma "pomagac". I pianie peanow o takim ktrory to robi. "Pomagac" to moze dochodzaca "marysia"!
Facet, jesli mieszka z kobieta, to ma obowiazki takie same, jak i ona.PUNKT!
Ja takiego "pomagajacego" wykopalam z ostatnietniego zwiaku po licznych awanturach. Na poczatku tez bylo proszenie i wchodzenie na ambicje. I oczywiscie niezrozumienie (co najsmieszniejsze ze strony kobiet), no przeciez i zakupy zrobil i ugotowa i nawet odkurzyc potrafil i zmywarke wlaczyl. Tyle, ze jego wkladu bylo moze 20-30% a ja mialam na glowie cala reszte. Pieprze takie "rownouprawnienie". A teraz mam prawdziwego partnera. I nie, nie mierzymy ze stoperem w reku kto ile robi. Ale w koncu, od kilku lat jestem w zwiazku z mezczyzna, dla ktorego jest normalne i naturalne, ze mamy po rowno obowiazkow i wolnego czasu-wspolnego dla nas i tego dla siebie...I poczucie, ze ja, moje potrzeby i moj czas sa wazne.
-
2015/04/24 11:33:33
A "uczyc" to moze pani w szkole. jesli matki rozpuszczaja chlopcow na ksieciow udzielny, to sami powinni ruszyc glowa, jak dorona. Ale jesli im taka "mamuska" jest na reke, to i tak sie nieczego nie naucza. Albo bedzie to wieczna walka.
-
Gość: Luba, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 11:53:41
Gratuluję dobrej decyzji. I dalej pytam na czym ma polegać równouprawnienie? To że ja mam 5 wyjść w tym tygodniu a Ty 5 w następnym bo jak nie to rozwód?
Oczywiście, że oboje mają obowiązki i mają sobie wzajemnie POMAGAĆ, być dla siebie oparciem. To jest podstawa związku, zwłaszcza tym z dzieciakami. Mnie wkurza taka niepotrzebna wojna płci, która niczemu nie służy a wnosi wiele złego . I tyle. A co złego jest w nauczeniu ojca jak nim być, jak pomagać, jakie ma/musi mieć obowiązki skoro nikt nigdy go tego nie nauczył, nie wymagał. Czasami wystarczy tylko i aż tyle żeby było lepiej. Dlaczego nagle po urodzeniu dziecka Wasz "misiu" staje się wrogiem nr 1 i "rozpuszczonym księciem" tylko dlatego, że nie radzi sobie z nowymi obowiązkami, bo NAPRAWDĘ nie potrafi albo jest przez Was stale zniechęcany. Nie jestem obrończynią uciśnionych mężczyzn, chciałam tylko zwrócić uwagę, że wina czasami leży nie tylko po stronie chłopów.
-
Gość: mężczyzna, *.centertel.pl
2015/04/24 12:02:40
Moje drogie Panie, nie ma równouprawnienia jak napisał wcześniej "nikt", przy każdym rozwodzie prawo do wychowania dzieci dostaje z automatu kobieta i w tym momencie facet nie ma nic do gadania.
Znam wiele związków gdzie rozpadły się bo kobieta miała normalnego faceta a poszła w tango z "niegrzecznym". Później okazuje się że "niegrzeczny" facet mieszka z mamą i jak przenosi się do partnerki to nie umie tzw. "własnej dupy podetrzeć" a co dopiero o podcieraniu dupy dziecku mówić.
Więc moje Drogie Kobiety zastanówcie się co chcecie od życia i wtedy zakładajcie rodziny a nie z potrzeby "jajników".
Większość facetów zakładając rodzinę zdaję sobie sprawę, że musi z czegoś zrezygnować a kobiety mam wrażenie, że odhaczyć kolejny punkt na liście do zrobienia i w tym jest pies pogrzebany.
Moje drogie Panie feminizm same sobie wymyśliłyście. To teraz wieczorami pijcie winko i tulcie kota.
-
Gość: 100 faceta, *.dynamic.chello.pl
2015/04/24 12:27:55
Bingo. Podpisuje się " obiema ręcami" pod wpisem poprzednika...
Ja ma w domu taką Panią "feministkę"... Kiedy potrzebuje pomocy, wyręczenia, załatwienia spraw wszelakich, itd.,etc, itp. - to odzywa sie w niej wojująca P. Szczuka i wysokie obcasy, ale kiedy potrzebuje ciepła, przytulenia, czułości to juz jest normalną, prawdziwą, fajną dziewczyną, he,he...
Feminizm to bzdura i wizualizacja oraz racjonalizacja życia skrzywionych kobiet o większej ilości genów męskich - takie roboty babochłopy w skórze kobiecej...
Pozdrawiam Panie ;).
-
2015/04/24 12:44:49
Bardzo chetnie tule kota i pije winko:) Uwielbialam byc singielka, mam madre inteligentne przyjaciolki z poczuciem humoru, hobby i zainteresownia.
Zdecydowanie wolalam byc sama, niz z nieogarnietym chlopcem. O maczo, ktory pluje na feministki to w ogole nie bylo mowy, takiego nie wpuscilabym do domu:)
I tylko dlatego, ze trafilam na prawdziwego mezczyzne, ktory szanuje kobiety, ich prawo do wolnego czasu i rozwoju, zdecydowalam sie na zwiazek.
@Luba, a kobieta to co, z automatu MUSI sobie radzic? I tak dokladnie na tym to polega,. Nie na wyliczaniu, ale na tym, zeby nikt nie czul sie pokrzywdzony, czy wykorzystany. Niestety, szczegolnie, kiedy przyjezdzam do Polski (na szczescie, tu gdzie mieszkam kobiety sa bardziej swiadome swoich praw i co nie dziwi, mezczyni to akceptuja), wiedze mase kobiet pracujacych, zajmujacych sie dziecmi, dbajacych o siebie i majacych caly dom na glowie. W wieczni chlopcy jecza, jak maja smieci wyrzucic.
Wg. mnie powinni byc na tyle dorosli, zeby nauczyc sie sami. Niewwazne, czy chodzi o przewijanie, gotowanie, czy mycie okien. Nie chce byc w zwiazku mamuska, czy nauczycielka. Jak facet jest w miare inteligentny, nie ma 2 lewych rak, kocha i szanuje kobiete, to powinien SAM sie postarac, zeby zycie we dwoje dobrze funkcjonowalo. Oczywiscie, ze mozna pewne rzeczy RAZ pokazac. Jesli sam wykaze sie inicjatywa i chcecia nauki. A jak nie, to niech spada do mamunci....Niewazne, czy tej, co go urodzila i rozwydrzyla, czy takiej, ktorej rola mamunci w zwiazku odpowiada:)
-
2015/04/24 12:57:19
i jeszcze dwie rzeczy:
@mezczyzna, taka kobieta, ktora sie decyduje na zwiazek z misiem miszkajacym u mamusi, to idiotka i tyle. Nie zal mi takich wcale. Choc nie znam osobiscie zadnej.
Nie znam tez kobiety, ktora cos chce odfakowac, natomias sporo facetow, ktorzy decyduja sie na zwiazek, malzenstwo, czy dziecko, bo "tak wypada", bo rodzice cisna, albo w pracy jest to lepiej widziane...
@Luba, nie chodzi o facetow, ktorzy nie potrafia czegos zrobic, bo, jesli chca sie tego nauczyc, a nie sa cwiercinteligentami, to wystarczy im to raz pokazac. Albo sobie wygugluja;) Chodzi o tych, ktorzy czuja sie z tego powodu (bo nie potrafia) ze wszystkich obowiazkow zwolnieni. I dlatego, bo "u nich w domu, to mama robila", albo, bo "to babska robota". tych, ktorzy raz na miesiac odkurza, czy wyniosa smieci i wydaje im sie, ze ich rola sie na tym konczy. O tych, ktorzy wlasnie "pomagaja" zamiast DZIELIC sie obowiazkami. Takim facetom "niedojrzalym chlopcom" my feministki mowimy zdecydownie NIE!
A dla takiego, ktory szanuje moje prawa, ktry mnie kocha i dlatego chce, zebym byla usmiechnieta, wypoczeta i zrelaksowana, a nie padala na pysk, to ja jestem w stanie o polnocy jego ulubione ciasto upiec, stajac przy kuchnnym blacie w samej seksownej bieliznie i na szpilkach:) I wykorzystujac tenze blat takze do innych celow:)
-
Gość: maciasaaa, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 13:11:30
A mój biedny sam dzieci do przedszkola zaprowadza, raz zdarzyło mi się zaspać i słyszałam jakie to piękne przedstawienie dzieci robią rano, ja chłopców odbierałam z przedszkola ale teraz i to spada na tatę i jakoś da się żyć, choć powiem że trochę szkoda mi tego odbierania takiego fajnego powrotu do domu. A jeśli chodzi o równouprawnienie to nie ma. Ja mam zero czasu wolnego a tatuś robi co chce i nie rozumie że ja też potrzebuję przestrzeni, no ale nic zaczynam walczyć o powietrze. A myślę, że ostatecznie tatusiowie będą żałować, że za mało czasu poświęcają dzieciom. W końcu najważniejsze w życiu są relacje. A dzieci są dziećmi tylko raz i straconych chwil nie da się nadrobić.
-
2015/04/24 13:59:52
rownouprawnienia nie w zwiazku w ktorym kobieta zgodzila sie na role podrzedna i wygodnie jej z tym sumie i lubi sobie narzekac. sorry, ale po co babki maja po kilkoro dzieci z facetami, ktorymi gardza?
-
Gość: kobieta, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 14:44:38
do mężczyzn tu piszących: Amen :)

Równouprawnienia nie ma, nie było i nie będzie.

Kobieta i mężczyzna to dwie połówki jabłka, które się uzupełniają a nie upodabniają. Ja nie muszę naprawiać uszczelki w kranie(ale mogę), on nie musi przewijać dziecka(ale może). I ja nie widzę w tym nic złego. A już pisanie o tym, że mamusia wychowała księcia...jest po prostu żenujące.

Nie jestem feministką i się tego nie wstydzę. Ale jestem kobietą świadomą swych wartości, niezależną i mądrą. I taką która w obronie kobiet zawsze stanie do walki! To jednak nie zwalnia mnie z obowiązku pozmywania garów, tak jak mojego mężczyzny nie zwalnia z obowiązku wymiany klocków hamulcowych. Bo życie to podział ról i obowiązków. Każdy je ustala sam i we własnym zakresie.

A czy to takie ważne, by to On zmienił pampersa a Ja naoliwiła skrzypiące drzwi w sypialni? Czemu ma służyć ta zamiana? Co mam tym udowodnić? Że ja też potrafię...? Pewnie, że tak.
Nie ma ludzi niezastąpionych!

Feminizm powinien być walką o kobiety bite, uciemiężane, okaleczane, wykorzystywane, gwałcone (a takich jest wiele na świecie) a nie o to, kto ma obiad ugotować czy pranie zrobić.
-
2015/04/24 15:40:38
Wg. mnie zenujace sa teksty o dwoch polowkach jablka...czyli osoba (niezaleznie czy kobieta, czy mezczyzna), ktora chce byc sama jest niepelna.
I kobiety, ktore chlopcow na udzielnych ksieciow wychowuja tez sa zenujace.
Feminizm to walka o ROWNE PRAWA dla kobiet: polityczne, w pracy i zyciu prywatnym.
-
2015/04/24 15:43:21
Cos wspanialego, jak nie jestem bita i gwalcona, to z usmiechem na ustach powinnam szorowac kible po facacie i podstawiac mu obiadek pod nos:)
Na szczescie sa mezczyzni (i ja takiego mam, bo sie nie godzilam na badziewie), ktorzy widza to inaczej!
-
Gość: Luba, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 19:17:03
I tu, w starciu z takim żenującym zacietrzewieniem feministycznym, kończą się rozsądne argumenty...smutne.
Agnieszko i Andrzeju/Andrzeju i Agnieszko. Zostawcie te babsko-chłopskie spory. Kochacie się? Na to pytanie powinniście sobie odpowiedzieć szczerze. Starczy tej miłości na następnych 50/60/100 lat, czasy naprawdę złe, chorobę swoją, dzieci ... szorowanie zasranego kibla, sprzątanie śmierdzących pampersów, zjadanie śledzi na obiad i znoszenie damskiego/męskiego klimakterium? Zdecydowanie tak?chyba...może...?
-
Gość: Jolka fasolka, *.google.com
2015/04/24 20:40:38
Fakt Aga. Równouprawnienia nie m! Ściskam Cie mocno,choć mocy masz dużo oddaje i trochę swojej byś miała jeszcze więcej. .
-
Gość: ktoś, *.gorzow.mm.pl
2015/04/24 21:53:19
każdy jakoś inaczej zrozumiał tę notkę
-
Gość: baba, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2015/04/24 22:35:50
Notka jest o tym, że babom jest ciężej i trudniej. I że mimo iż dzieci wspólne, to jednak na nas spada więcej obowiązków. I to my nie możemy mieć wykrętów, my musimy zawsze.
-
2015/04/25 00:30:38
Babo kochana ujelas to dokonale! I jeszcze troche o tym, zeby to moze zmienic, co wg. mnie jest bardzo potrzebne!
Bo co do rozwodow, to one bywaja i sa czasmi potrzebne. I gdyby nie miachanie tzw. osob trzecich, to odbywaloby sie to latwiej, sprawniej, kulturalniej i w milszej atmosferze.
A komentarze swiadcza o jednym, ze niestety masa ludzi nie ma pojecia, co znaczaja pojecia: feminizm, rownouprawnienie i emancypycja....
-
Gość: Olga, *.hti.pl
2015/04/25 21:11:49
Teraz ja nie wytrzymałam - z założenia równouprawnienia nie ma, to oczywiste. To my nosimy pod sercem i my karmimy piersią. Te argumenty właściwie wystarczą. Więc Kochane Kobietki, nie traktujcie zajmowania się swoimi dziećmi jako przykry obowiązek! Czy Wy nie widzicie tego, że ciąża i karmienie sprawia, że to matki są dla dzieci całym światem? To bicie naszego serca je uspokaja, no nasz głos i zapach jest dla dzieci najbliższy! Cieszcie się tym, a nie licytujcie sie ważąc kto ile czasu czy uwagi poświęcił dzieciom - tak naprawdę ten, który był dluzej z dziecmi ten powinien być szczęśliwszy z mojego punktu widzenia. Dzieci tak szybko rosną, trzeba się nacieszyć nimi póki są małe i nas potrzebują. A kłótnie o to kto wiecej razy sprzątnął sa dla mnie żenujące. Widać tacy ludzie nie mieli większych problemów, w obliczu których wykonywanie obowiązków domowych to tylko pierdoły. Szkoda na te kłótnie czasu. I szkoda dzieci, które widzą jak dorośli skaczą sobie do gardeł. Pozdrawiam wszystkich
-
Gość: , *.bb.online.no
2015/04/26 17:25:30
Mieszkam w Norwegii. Z mezem polakiem i dzieckiem. Najlepiej rozumiemy sie z dziewczyna, z krajow 'muzulmanskich', ktora ma meza co mu sie nie chce sie dupy ruszyc. Do niczego. Tak jak i mojemu.

Mojemu mezowi jak przyjdzie ruszyc dupe to jesooooooo........ ile mu to zejdzie, a ile sie nagada i najojczy... No i oczywiscie ze mi 'pomaga', no ja pracuje, ale kogo to?

Pitu pitu o tym ze feminizmu nie bylo i nie bedzie. Tu jest na co dzien, tylko ze malzenstwach norweskich.

Polscy chlopcy........ech.......referat by napisac.......moj polski chlopiec doprawadza mnie do szalenstwa swoim brakiem inicjatywy i checi, malkontenctwem i lenistwem. Najchetniej wrocil by sie do czasow jak mu mamusia gotowala, prala i w okol niego latala i jeszcze wszyscy uwazali to za stan naturalny a on posiedzial sobie i pogral na kompie. A jak kopnal noga to znaczy ze sie narobil! Ho ho! Musi odpoczac! Zmeczyl sie!

Wiecie co laski? Zal mi siebie, zal mi was. Ja sobie ciagle zadaje pytanie, jak ja sie w to wmanewrowalam?
-
Gość: powsternacy, *.adsl.inetia.pl
2015/04/28 14:50:13
po co to całe gadanie
przecież od wieków wiadomo że,
Kobieta to to co wyniosłe, szlachetne, piękne i ulotne
Mężczyzna to to przyziemne, szare, nieładne
Dlatego
Kobiety są z Ogrodu
Mężczyźni z Garażu
:)