..................Pomylone słowa składają sie na cud wiersza, pomyleni ludzie składają sie na cud tego świata
Matylda Agnieszka Kacprzyk

Klinika kukieł Agnieszka Kacprzyk
Polowanie Na Niebieskie Migdały


Blog > Komentarze do wpisu

Zmiana planów

Są ludzie, których do szewskiej pasji doprowadza zmiana planów.
A przecież plany są po to, aby je zmieniać.
Taki też był ten weekend - zupełnie inny niż planowałam.

Teatralna folk
W piątek zawitała Basia z Brusiem, których zaprowadziliśmy do jaskini olsztyńskiego folkloru, czyli Teatralnej. Teatrlana nie zawiodła - puszczano piosenkę francuską i hity z lat 80., był pan "Roman" z wąsem i brzuszkiem, który chodził po parkiecie na rękach, nie zabrakło też właściciela obrazu Andiego Warhola i poborowych chłopców jadących lada dzień do Iraku.

Podpatrywanie rodziny
Z tańców wróciliśmy na tyle wcześnie, aby pójść na pyszny spacer nad jezioro i wystawić buzie do słońca. Potem pożegnaliśmy gości, a sami wybraliśmy się na imieniny do wujka Endriuszy. Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy nie lubią rodzinnych spędów. Ja takie biesiady uwielbiam, bo to doskonała arena do obserwacji, podłuchiwania dialogów, wyłapywania wzajemnych niesnasek i rozszyfrowywania koalicji. Ktoś podniesie głos, ktoś rzuci złośliwość, jeszcze ktoś inny odezwie się rzadko z towarzyskiego marginesu, a ja to wszystko zbieram, zapamiętuję i wkładam do sakiewki z usłyszanym i podpatrzonym.

Pod Miotłą i KŚT
Od wujka przetoczyliśmy się do baru "Pod Miotłą", którego szyld głosi, że to "Bar u Violi".
Tam przy browarze siedział już olsztyński pisarz Jacek S. oraz Artur - również olsztyński, ale bezrobotny. Jak zawsze zeszło na literaturę, kino i picie, dopóki owa Pani Viola z szyldu nie wyrzuciła nas, twierdząc, że już po 22.00, a ona przecież nadgodzin robić nie będzie.
Przetransportowaliśmy się więc do Klubu Środkowisk Twórczych, gdzie zapałapliśmy się na recital szalonej staruszki, która zaszła do knajpy ze swoim psem i zaczęła śpiewać szlagiery z czasów swojej młodości. Jacek - uznawszy, że wariatka to jego memento - wdał się z nią nawet w jakąś dyskusję. Potem staruszka wyszła i nastąpiła powolna agonia dyskusji. Znak, że czas najwyższy brać nogi za pas. Tak też uczyniliśmy. 

Sielska niedzielska
Niedziela, jak na niedzielę przystało, była sielska i leniwa.
Pojechaliśmy na wieś, aby zaokrętować się na pontonie taty. Wypłynęliśmy nim na szeroką wodę, gdzie wiatr nam we włosach hulał, a słońce grało na nosie.
Po powrocie zjedliśmy pyszny mamulkowy obiad, a wieczorem - już w mansardzie - obejrzeliśmy przygody Robin Hooda.

Weekend - zupełnie inny niż planowałam - znów okazał się tak pyszny, że kończę go z wielkim żalem i zabieram się do pracy. A pracy - wbrew pozorom - trochę się nazbierało.

Udanego poniedziałku!







poniedziałek, 27 kwietnia 2009, leelooo

Polecane wpisy

  • I tu

    https://www.facebook.com/chuliganica/

  • Co nieco

    co nieco mnie tu: www.chuliganica.wordpress.com

  • Ostatni wpis

    A nie mówiłam, że dzieją się rzeczy przedziwne? Jeszcze rano nie wyobrażałam sobie tego pożegnania, a teraz wydaje mi się to tak naturalne, jakby od tego pożegn

Komentarze
2009/04/27 12:54:38
fryz, zarówno na głowie jak i pod pachą - nienaganny! ;)
-
Gość: p, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/04/27 14:18:29
hihi
i tym razem to nie ja